Wiadomo, że młyn funkcjonował na pewno w 1790 roku, gdyż był wymieniony w inwentarzu podziału dóbr janowieckich. W dokumencie nie ma wzmianki o wsi, więc zapewne jeszcze nie była założona. Wedle tego inwentarza, ówczesny młynarz odrabiał pańszczyznę w postaci 3 dni ciągłej pracy w tygodniu. Zobowiązany był również w ciągu roku świadczyć na rzecz dworu 12 dni szarawarku. Dodatkowo świadczył rocznie na rzecz właściciela majątku 7 dni innych robot typu „tłoki” czyli omłoty oraz „pomocne” czy „okrężne”. Ponadto płacił 16 zł czynszu rocznie za dzierżawę młyna, a na rzecz dworu karmił dwa wieprze.
Na austriackiej mapie sporządzonej w latach1801-1804 r. widzimy, jak zmieniło się osadnictwo. Po pierwsze – przy samej rzece zauważymy młyn z jakimś budynkiem towarzyszącym, prawdopodobnie domem młynarza. Widzimy również składającą się z zaledwie z trzech zagród wieś, która położona była w zupełnie innym miejscu niż obecnie – aby dzisiaj trafić na jej dawną zabudowę, należałoby pojechać drogą asfaltową od młyna w kierunku Lucimii, a po ok. 100 m za mostem na Zwoleńce skręcić w prawo, w starą polną drogę ciągnącą się wzdłuż styku łąk i lasów w kierunku Lucimii. Był to dawny trakt łączący Lucimię z Borowcem, zanim jeszcze powstał Andrzejów (ten założono dopiero pod koniec XIX wieku). To tu wedle austriackiej mapy znajdowała się historyczna lokalizacja osady Borowiec. Innym potwierdzeniem tego faktu jest inny plan również z 1804 roku, na którym możemy dostrzec schematyczną lokalizacje wsi składającej się również z 3 zagród oraz młyna.

Z lewej fragment mapy z 1804 r. z lokalizacjami młyna (strzałka z lewej) i wsi (druga strzałka)

Fragment innego planu z 1804 roku potwierdzające informacje z pierwszej mapy (AGAD).
Tereny Borowca należały przez wieki do właścicieli Janowca. Wraz z rozpadem tego ogromnego klucza ziemskiego w II połowie XVIII i koniecznością spłaty potężnych długów ostatniego jego właściciela Janowca, Mikołaja Piaseckiego, latyfundium zostało podzielone na schedy. Borowiec był częścią tzw. schedy VIII obejmującej folwark i wieś Brześce oraz wsie Lucimia i Rudki. Znajdował się na skraju dóbr Brześce, a jego okolice zapewne jeszcze na początku XVIII wieku porośnięte były lasami. Ziemi były tu nieurodzajne i suche, a więc nie zachęcające do osiedlenia. Nazwa miejscowości wzięła się zapewne od borów sosnowych porastających dziś, a i zapewne 300 lat temu piaszczyste stoki Zwolenki. Z jednej strony mamy więc peryferyjność położenia tego miejsca, z drugiej strony w okolicy działały już młyny w Chotczy oraz prawdopodobnie w Lucimii, więc raczej nie było motywacji do budowania w niezamieszkanym miejscu kolejnego młyna. Ponadto w samym majątku Brześce były już 3 młyny wodne, a to było całkiem sporo jak na te okolice (np. w o wiele większym Zwoleniu były tylko 2 młyny, w Zielonce – 1, w Jasieńcu i Baryczy – 2, w Tymienicy i Siekierce – 1). Jest więc bardzo prawdopodobne, że Borowiec w tamtych czasach był po prosty niezamieszkałym kompleksem leśno – łąkowym położonym na skraju majątku i po prostu „czekał” na swoją kolej na zagospodarowanie. Warto też pamiętać, że sam Andrzejów, którego dziś Borowiec jest przysiółkiem został założony dopiero pod koniec XIX wieku. O tak późnym zagospodarowaniu tych terenów przesądzały zapewne mało urodzajne ziemie. To hipoteza, ale wspierają ją nie tylko przytoczone powyżej plany, ale także rejestry urodzeń w Borowcu oraz dokumenty z 1828 r. wskazujące na początek organizacji majątku.
Przegląd akt metrykalnych parafii choteckiej z lat z 1810 – 1819 (wcześniejsze niestety nie zachowały się) wskazuje, że przez te 10 lat w Borowcu urodziło się zaledwie 9 dzieci. Pierwszym znanym dzieckiem urodzonym w Borowcu w 1810 roku (ale raczej nie pierwszym w ogóle) był syn młynarza borowieckiego, Pawła Gnysia – Tomasz z Willanowa. Co mógł oznaczać ten Willanów? Czy chodziło o podkreślenie pochodzenia ojca i chodziło o podwarszawski Wilanów? Jest to niewykluczone, bo ówcześni właściciele Brześć i Borowca pochodzili z Warszawy i można sobie wyobrazić, że do zagospodarowania nowego majątku ściągali ludzi zaufanych ze swoich okolic. Nasuwa się też druga hipoteza, w mojej opinii zdecydowanie bardziej prawdopodobna, że dziecko urodziło się w nowo założonej wsi bowiem Villa Nova znaczy dosłownie „nowa wieś”.
Kolejnymi dziećmi urodzonymi w Borowcu byli Żydzi – urodzony w 1811 roku Leyba Moskowicz, a 1812 roku Szmul Szmulowcz, syn arendarza borowieckiego. Widzimy więc, że już na początku powstania wsi działał tam jakiś wyszynk, co nie jest dziwnym, bo młyn zapewne odwiedzali klienci z Gniazdkowa, Kijanki czy Lucimi, a poza tym znajdował się przy trakcie z Solca do Janowca. W 1811 roku urodził się tu Piotr Turski, syn chłopa z Borowca oraz kolejny z synów młynarza – Jan Ewangelista Gnyś. Przez kolejne 5 lat nie ma odnotowanych urodzeń, co wskazuje, że była to malutka wieś z pojedynczymi domami, albo co bardziej prawdopodobne były to rodziny osiedlone do obsługi potrzeb osady młynarskiej, a wsi jeszcze wtedy nie było.
Wróćmy jeszcze do konsekwencji płynących z wspomnianego rozpadu latyfundium janowieckiego. Centrum majątku brzeskiego znajdowało się w dworze w Brześcach. Głównym wierzycielem był Franciszek Dobrzyński, a jednym z pomniejszych Józef Jezierski, kamerdyner Mikołaja Piaskowskiego w jego pałacu w Warszawie, którego pretensje dotyczyły wartości blisko 18 tyś zł polskich. Jezierski wraz z siostrą procesowali się z Dobrzyńskim, który został oskarżony o zajęcie dóbr i nie spłacanie innych mniejszościowych wierzycieli. Pisano o nim ze złością „dobra rzeczone w posiadanie objął, a oddychając pożądliwością na cudzą własność…”.
Z akt procesowych wynika, że w ówczesnym majątku Brześce, w 1822 roku były m.in. 4 młyny (w tym borowiecki) i propinacja gorzelniana, a przychody z tych obiektów stanowiły ok 35% całych przychodów majątku. To pokazuje jak ważną role dla finansów ówczesnych ziemian stanowiły młyny.
Spór rozstrzygnięto w taki sposób, że w celu zaspokojenia wierzytelności Jezierskiego postanowiono wydzielić oddzielną schedę. Pod koniec 1825 roku sam Jezierski zaproponował przejąć młyn Borowiec i okoliczne grunty. Trochę narzekał – chcąc zapewne wytargować jak największy areał – na nowy nabytek, a szczególnie na brak budynków i słabą jakość gruntów: „żadnej w tym dogodności nie znajduje dla siebie, a i owszem niewygody i koszta z braku budowli oraz położenia gleby najmizerniejszej, albowiem piaszczystej i nigdy nieustabilizowanej, różnego położenia łąk błotnistych i pastwisk”. Biegli wyznaczający granice nowego majątku uznali słuszność skarg Jezierskiego i stwierdzili, że należy mu się rekompensata za brak budynków folwarcznych oraz słabą jakościowo ziemię. Podkreślano, że również młyn nie miał wtedy żadnych budynków gospodarczych. Zdecydowano, że Jezierski otrzyma część dworskiej Niwy Borowiec, która przy okazji okazała się być nielegalnie użytkowana przez chłopów z Lucimii. Dodatkowo jako wynagrodzenie (!) dodano Jezierskiemu:
– jednego chłopa pańszczyźnianego, tzw. ciągłego, czyli posiadającego narzędzia i zwierzęta pociągowe np. woły, który miał odrabiać tygodniowo 1,5 dnia pańszczyzny. Był to Maciej Chechlak z Lucimii.
– dwóch komorników (a więc nie posiadających ziemi), których pańszczyzna tzw. piesza, czyli bez zwierząt pociągowych wynosiła jeden dzień tygodniowo oraz dodatkowo 1 dzień „tłoki” czyli omłotów w ciągu roku. Było to Wojciech Król i Florian Zaprzalski, pochodzący również z Lucimii. Ich role miały dopiero zostać uregulowane, gdyż mieszkali w sąsiedniej wsi, a więc prawdopodobnie planowano ich przenieść do Borowca. W praktyce najprawdopodobniej mieszkali dalej w Lucimii, a w Borowcu użytkowali otrzymane pola oraz odrabiali pańszczyznę. Możemy przypuszczać, że wola chłopów nie miała tu żadnego znaczenia.
Co do ziemi ustalono, że skoro w Borowcu była ona licha, to trzeba było trzech mórg, żeby była podobnej wartości co 1 morga żyznych ziem nadwiślańskich w Brześcach. Uznano też, że pastwiska w Borowcu również są kiepskiej jakości, a trawa kwaśna, więc dodano Jezierskim przywilej wypasania bydła na łąkach wsi Lucimii.
W 1826 roku nowa posiadłość została pomierzona przez geometrę oraz oznaczona kopcami granicznymi. Młyn działał, przynosząc przychody, dzięki czemu Jezierski zaczął budowę folwarku, który był zlokalizowany na górce przy piaszczystej drodze idącej od młyna w kierunku dużych stawów potorfowych w Borowcu. Dziś na tym terenie znajduje się rezerwat „Borowiec”.
Tradycyjnie w tamtych czasach młyny były wydzierżawiane młynarzom na 3 lata lub wielokrotność tego okresu. Trzy lata stanowiły zwyczajowe minimum ze względu na trójpolówkę, gdyż młynarze poza młynem otrzymywali tez kawał ziemi do uprawy. Czasami stosowano wielokrotność trzech lat – np. sześć. Trzy lata stanowiło więc pewien zamknięty cykl uprawy roli. Te krótkie okresy dzierżawy powodowały. że młynarze zmieniali się regularnie, co widać nawet po pobieżnym (i tym samym niepełnym*) przeglądzie akt urodzeń parafii choteckiej za lata 1824- 1880:
- w latach 1810 – 1816 (a być może i wcześniej, aż do swojej śmierci) młynarzem był Paweł Gnyś, nieznanego pochodzenia, w Borowcu urodziło się dwóch jego synów,
- w 1817 r. Paweł Powiatowski,
- w 1824 r. Wojciech Boroch, pochodzący z parafii Wilków, przed objęciem młyna mieszkający w Lucimii, skąd pochodziła jego żona Brygida z Borków, w tym samym roku dzierżawcą młyna był żyd Jankiel Cukerman,
- w 1838 r. Walenty Cedze(y)ński, ur. w Ciepielowie, który wcześniej bo ok. 1830 r był młynarzem na Rygułcie,
- w 1855 r. Szymon Ostrowski (Ostrach), syn młynarza z Janikowa koło Kozienic, którego żona Katarzyna Radzimowska była z kolei córką młynarza z pobliskich Śmietanek k. Kozienic,
- w tym samym roku Wawrzyniec Sitkowski wraz z żoną Karolina Radzimowską, córką Józefa, długoletniego dzierżawcy młyna w Rygułcie pod Zwoleniem. Wawrzyniec z kolei po epizodzie w Borowcu był dzierżawcą młyna na podzwoleńskiej Pradze.
- dwa lata później młynarzem był Napoleon Radzimowski, młynarz m.in. z Czarnej k. Pionek i świadek na chrzcie jednego z synów Karola Galewskiego, dziadka późniejszego współwłaściciela młyna Rygułt i burmistrza Zwolenia – Jana Galewskiego.
- w 1859 r. Jan Raczkowski, syn wspomnianego wyżej Napoleona, pochodzącego z Trupienia k. Pionek wraz z żoną Michalską, mieszkającą przy dworze w Chotczy,
- 1860 – Jędrzej Borkowski,
- 1863 – Jan Gwoździkowski,
- 1865 – Hipolit Krzywicki,
- 1867 – Walenty Pazderski,
- 1870 – Jan Raczkowski,
- 1873 – Antoni Podolski,
- 1878 – Tomasz Kosobudzki – młynarz z Dzierzkówka, par. Skaryszew, z żona z Białkowskich ze Zwolenia,
- 1880 – Adam Rudolf, dziadek Edwarda, późniejszego głównego właściciela Borowca, tak więc już wtedy mamy pierwszą i zapewne maksymalnie trzyletnią obecność tej rodziny w Borowcu,
- 1880 – Antoni Slipski żonaty z Katarzyną Rudolf, prawdopodobnie krewną Adama, oznacza, to że młyn mógł być dzierżawiony przez dwie rodziny młynarskie,
- 1883 Edmund Wysoczyński,
- 1888 Władysław Sosnowski ur. w Grabowie nad Wisłą,
- 1898 Tomasz Łepecki – młynarz m.in. w podzwoleńskiej Pradze,
- 1901 Jan Ulrych, ur. w Buszkowicach, parafii Ptkanów k. Opatowa,
- 1911 Jan Zaborowski,
- 1914 Konstanty Wójcicki, młynarzem był jeszcze w 1917 roku*.
*Należy zaznaczyć, że powyższa lista na pewno nie obejmuje wszystkich młynarzy działających w Borowcu, gdyż analizowano tu wyłącznie akta urodzeń parafii choteckiej przy których wymieniano profesję ojców. Źródło : AP Radom.
Cd. nastąpi.